czwartek, 1 października 2015

Meteory - klasztory zawieszone w powietrzu

    Pewnej soboty wybrałyśmy się z K. na wycieczkę. Chłopcy powiedzieli, że ni huhu nigdzie z nami autokarem tłuc się nie będą i żebyśmy sobie same pojechały jak chcemy, oni sobie poleżą i chętnie powypoczywają bez nas. Wstałyśmy skoro świt i udałyśmy się na wyznaczone wcześniej miejsce zbiórki. Skoro świt, to za dużo powiedziane, bo właściwie do świtu było daleko. Wszędzie było ciemno i głucho, minął nas jeden samochód dziwnie jadący na światłach awaryjnych. Stwierdziłyśmy, że te światła awaryjne to chyba jakaś grecka specyfika.
    Autokar przyjechał punktualnie w wyznaczonym czasie i o 5.20 udałyśmy się w podróż zobaczyć osławione „skały zawieszone w powietrzu” czyli Meteory. Przemknęliśmy przez półwysep Kassandra, Tesaloniki, bokiem Olimpu, Dolinę Tempi, pola bawełny i plantacje ryżu i już po 5,5 godzinach zobaczyłyśmy Kalambakę, wytwórnię ikon i klasztory na skałach. Klasztory razu robią piorunujące wrażenie.
    Zwiedzić można sześć monastyrów sześć monastyrów; cztery należą do mnichów, a dwa do mniszek: Megalo Meteoro (Wielki Meteor, Przemienienia Pańskiego), Roussanou (Rusanu, Świętej Barbary) i Varlaam (Wszystkich Świętych), Agios Nikolaos (Świętego Mikołaja), Agios Stefanos (Świętego Stefana), Agias Triados (Świętej Trójcy).

    Zwiedziłyśmy dwa: Varlaam i Roussanou. Niestety wewnątrz nie można fotografować, a ja pięknie opisywać nie potrafię. Musicie sami obejrzeć. W żeńskim klasztorze Roussanou zaopatrzyłyśmy się w lokalny miód, marmoladę z kiwi i herbatkę górską. Obie doszłyśmy do wniosku, że dobrze by było mieć 2 dni na zwiedzenie wszystkich monastyrów, z noclegiem w Kalambace.

Pomocne info: tu i tu

    Obiad zjadłyśmy w Meteora Restaurant w Kalambace. 75-cio letnia właścicielka, babcia Kaiti własnoręcznie nakładała potrawy na talerze. Zjadłam tam najlepszą mussakę jaką jadłam kiedykolwiek. K. zjadła jagnięcinę z fasolką. Popiłyśmy wszystko lokalną retsiną. Dopiero potem doczytałam się w necie, że jest to najlepsza restauracja w regionie.

    Do Possidi wróciłyśmy ok. 20.00. Nasi chłopcy chyba się za nami nie stęsknili, ale za to zrobili nam po drinku na sen :).

Zapraszam na film: Meteora, Greece


















































Meg

środa, 30 września 2015

Possidi, Półwysep Chalkidiki (2015)

    W połowie września szczęśliwy los przeniósł nas na tydzień do małej miejscowości Possidi. Miejscowość, której nazwa wywodzi się od greckiego boga Posejdona znajduje się na półwyspie Kassandra, który jest jednym z palców Chalkidiki. 

    Kilka dni relaksu na plaży, snurkowanie, opalanie, delfiny, spacery, piwo, retsina i greckie jedzenie w tawernach... Pierwszy raz stwierdziłam, że tydzień odpoczynku to jednak za mało.

    Nocowaliśmy w Thea Hotel - niewielki, położony na wzgórzu świetny hotelik ze świetną obsługą. Hotel jak i miejscowość idealne dla osób potrzebujących odpoczynku w spokoju i ciszy, bez tłumów i stu sklepików.













































Meg