Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdy facet w kuchni rządzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdy facet w kuchni rządzi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lipca 2016

Kociołek partyzancki

Sezon grillowy i ogniskowy w toku.

    I w związku z tym wstyd nie napisać o kociołku tworzonym przez mojego brata i bratową. Nazwa pochodzi od nazwy ulicy na której on się pyrkocze, czyli w spokoju gotuje. Generalnie przyrządzany jest w stylu aga aga, czyli składniki na oko i tyle ile potrzeba.

   Nie mam talentu do opisywania, a mój mąż się ostatnio pod tym względem opierdziela, ale spróbuję.

No dobra, nie opierdziela się tylko nie ma czasu: praca, studia, spełnianie zachcianek żony (czyli moich)…

Bratowo moja, Aniu, popraw mnie jak coś źle opisałam J

   Na początek w kociołku topimy smalec (można użyć oleju) i wrzucamy mięso a następnie cebulę. Gdy cebula się zeszkli dodajemy czosnek. Dolewany czerwone wino. Mieszany, bo całość się musi popyrkotać żeby alkohol odparował. Następnie dodajemy paprykę ( my dodajemy zazwyczaj ostrą z ogródka, ale można zwykłą), cukinię pokrojoną w kawałeczki i pomidory. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Można dodać też inne przyprawy, wedle swojego smaku. 

Przepis prosty a wychodzi cudo J
















wtorek, 12 kwietnia 2016

Sezon szparagów czas zacząć !!!

Tak, szparagi już w sklepach się pojawiają. Trzeba je wykorzystać, bo szkoda żeby tak smętnie w warzywniaku leżały :).

Uwielbiam te chwile, gdy wracam z pracy a Mąż szaleje w kuchni! :)

Składniki do kupienia:
- szparagi (najlepiej zielone, najbardziej przez nas lubiane bo są delikatniejsze i nie trzeba ich obierać), 
- szynka dojrzewająca, najlepiej parmeńska lub prosciutto crudo, 
- sól i pieprz, 
- łyżka masła, 
- ser pleśniowy (używamy z Lidla gorgonzola DOP dolce lub piccante, 1/2 opakowania, ale oczywiście można dodać więcej - w zależności od preferencji),
- 1/2 kubeczka  śmietany 30 % (w przypadku dania dla 2 osób).

Wykonanie: od 3 do 6 szparagów zawinąć w pęczek (odciąć zdrewniałe końcówki), obwiązać dookoła szynką, całość ułożyć w filii, posolić, popieprzyć, dodać masło, zawinąć folię w kształt kieszonki.
Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 30 minut. W sezonie grillowym można piec na grillu :).

Sos: do gornonzoli dodać łyżkę masła (albo dodać masło z pieczenia szparagów). Mieszać na patelni do rozpuszczenia się sera. 
Do sosu można dodać trochę cebulki prażonej (np. z Lidla, opcjonalnie oczywiście, mój mąż uwielbia tę cebulkę i może ją dodawać prawie do wszystkiego).


Upieczone szparagi delikatnie - aby się nie poparzyć - wyjąć z folii na talerz i polać sosem serowym.

I zjeść rozkoszując się smakiem.... mniammmmm....








Meg
ps. artykuł nie jest sponsorowany

niedziela, 18 października 2015

Chalkidiki 2015 - nasze małe wielkie greckie uczty

Właściwie o Grecji mógłbym mówić tylko w samych superlatywach, właściwie ale zawsze znajdzie się coś co może wpłynąć na „owo” właściwie. Tym razem wyprawiliśmy się na półwysep Chalcydycki  lub popularnie Chalkidiki – półwysep w Grecji, u północnych wybrzeży Morza Egejskiego, na południowy wschód od miasta Saloniki a raczej Thessaloniki jak brzmi prawidłowa nazwa miasta po grecku, ale nie o tym. Wylądowaliśmy w finalnie w Possidi w Hotelu Thea, małym, klimatycznym z rewelacyjną obsługą i umiejscowionym na wzgórzu w odległości 400 metrów od miasteczka i jakieś 150 m do plaży - głównie w dół, co oznacza powroty pod górkę, ale mówię wam warto! Małe wyrzeczenie a przyjemności kupa no i jak by nie była atrakcja, bo zejście na plażę jest co najmniej ciekawe :).
Ale nie o tym miało być, miałem pisać o knajpach w Possidi w których jadaliśmy i które wywarły na nas wcale ciekawe wrażenie.
Lakonicznie napisałbym:  świetne jedzenie w tawernach, jakich dokładnie spodziewaliśmy się w Grecji i było by to zapewne prawdą. Nie napiszę tak. Jedzenie było rewelacyjne: proste i smaczne, cieszące oko i zmysły. Obiecaliśmy sobie dokumentować owe cuda, ale nie wszystko to się udało, część znikała jeszcze przed fotką, bo było zbyt dobre. Świeże ryby, sałatki greckie, sery w przeróżnych konstelacjach i kalmary zarówno te grillowane jak i smażone w głębokim tłuszczu. Nie wspominając o wspaniałych daniach mięsnych od szaszłyków po duszone mięso i wreszcie o wspaniałym gyrosie który podbił nasze podniebienia zarówno smakiem jak i kopiastymi porcjami. Do tego dodajcie retsinę, frape i zimne piwo, które komponowało się w wszystkich możliwych wariantach.

Było pysznie, niepowtarzalnie i wręcz rozkosznie, zapewne wrócimy do tego miejsca z największa przyjemnością, szukając nowych atrakcji zarówno kulinarnych jak i tych przyziemnych związanych z samym odpoczynkiem.





























wtorek, 5 maja 2015

Pasztet z czerwonej soczewicy

Składniki:

1 szklanka czerwonej soczewicy- 230 g
ok. 100 ml oleju sezamowego
2 cebule
2 marchewki
1/4 korzenia selera
3 łyżki prażonych orzechów laskowych
2-3 łyżki masła orzechowego (duże, bo dobre)
sól, pieprz, kmin rzymski
3 jaja
 masło i bułka tarta do wysypania formy

Wykonanie:

   Soczewicę porządnie wypłukać, zalać ją dwoma szklankami bulionu co to chomikujemy w zamrażarce, jeśli się okaże, że ktoś przez przypadek zużył lub jakieś licho wyniosło to zawsze możemy się posiłkować kostkami rosołowymi, może i kwas ale i z nas kucharze co się zowie. Gotujemy do momentu aż woda się wchłonie i powstanie papka.  Następnie obrać cebulę i czosnek: drobno siekane zeszklić na patelni na oleju (sezamowy jest idealny) w kolejności obrać warzywa a€“ marchewkę i seler cierpliwie zetrzeć na tarce (największe oczka), dokładać do cebuli i smażyć aż całość zmięknie.
     Na koniec pamiętaj o przyprawach: sól, pieprz, kmin rzymski (kmin można przyprażyć jest wtedy smaczniejszy). Całość z radością niemal dziecięcą wymieszaj z soczewicą, dodaj masła orzechowego i prażonych orzechów ( siekam je na mniejsze części, w pasztecie po upieczeniu smakują wybornie). Uzupełnij przyprawami i dodaj jajka, następnie wymieszaj dokładnie.
Foremkę wysmaruj masłem i wysyp tartą bułką; konsystencja pasztetu winna być pół płynna tzn. jak na placki ziemniaczane. Wlej masę i obstukaj dokładnie aby się ułożyła i powietrze uciekło J. Piekarnik nagrzej do 180` C i piecz około 45 minut. Wyciągaj z foremek po wystygnięciu.

Będzie pycha :)

Aaaaa i świetnie się zamraża :)

Zapraszam na filmik:






sobota, 28 marca 2015

Kerkira czyli Korfu (2014) cz.2

     Korfu,  a właściwie Kerkira, wyspa która będę bardzo dobrze wspominał ze względu na niezwykły urok i ciszę która nas tam powitała. Urok i ciszę, no i komary, bo o nich muszę koniecznie wspomnieć. Te małe „gady”, które w uroczy sposób rozwalały nam prawie każdy wieczór, ale od początku.
       Wioska St.Spyridon, położona przy samym północnym brzegu z niesamowitym widokiem na góry Albanii, której niewątpliwą atrakcją jest ujście słodkiego jeziora do morza, to bardzo urokliwe miejsce, no właśnie tylko z jednym minusem: komary. Wieczorami po zachodzie słońca  czuliśmy się jak karmniki dla tych wspaniałych owadów. Grecy nic z nimi nie robią, bo wiadomo: atrakcja turystyczna park Natura 2000, sympatyczne miejsce usytuowane w odległości w sam raz wystarczającej do dokarmiania owych sympatycznych „gadzin”. Ale od czego są świeczki zapachowe? Dostępne w każdym sklepiku w okolicy. Można też spróbować patentu z olejkami zapachowymi. My zastosowaliśmy wanilię, zresztą mało skutecznie. Dopiero po powrocie dowiedzieliśmy się że działa olejek, tyle że eukaliptusowy. Taki mały szczegół. Nie żałuję żadnego ukłucia, bo każde było warte tego miejsca.
     Dobra, dosyć o komarach, powspominajmy jedzenie. I tu było też zaskoczenie dużą ilością makaronów; spodziewaliśmy się troszkę innej kuchni. Śpiesząc z wyjaśnieniami : namieszała tu historia wyspy i jej różne fale kolonizacyjne. Tu należy nadmienić, że pierwsze fale to VIII w p.n.e, rywalizacja i liczne utarczki pomiędzy wyspą a Koryntem stały się przyczyną wojny peloponeskiej (na wyspie popierano w konflikcie Ateny). Kolejne lata były równie burzliwe, wyspa znajdowała się pod panowaniem Rzymian, Bizancjum, Wenecjan i w końcu Turcji Osmańskiej w IX w.  była częścią republiki Siedmiu Wysp by po Kongresie Wiedeńskim znaleźć się pod panowaniem Anglii a w  XX w. wrócić znowu do Grecji.
      Ponad 50% wyspy to oliwki, pozostałe tereny porastają gaje cytrusowe, kumkwat i winorośle oraz pastwiska. Małe wioski ze ściśniętą zabudową lub z rozrzuconymi po stokach domami wyglądają cudownie. Co chwila widać gdzieś tawerny i małe lokaliki z cudownym jedzeniem które w wyniku różnych wpływów kulturowych jest niesamowicie urozmaicone, jak na Greków. Jednym słowem mały raj.
      Mogę się rozpływać nad lokalnymi przysmakami w stylu sera feta czy saganaki (smażony ser) aromatycznych sosów tzatziki, oliwek w milionie smaków, sałatek greckich i nie tylko, czy potraw które trzeba spróbować koniecznie, najlepiej w barze gdzie przesiadują tubylcy i mam tu na myśli pastisadę, czyli kawałki duszonej cielęciny pływające w sosie pomidorowym razem z małymi cebulkami dodającymi słodkości i cudownej lekkości potrawie, tradycyjnie podawanymi z makaronem i wszechobecnym parmezanem. Moje ulubione soulvaki czyli mięsne szaszłyczki bez warzyw lub zapiekanka makaronowo-bakłażanowo-ziemniaczana szczodrze udekorowana sosem pomidorowym w dwóch wariantach wegetariańskim i mięsnym czyli moussaka. Coś wspaniałego.
I na koniec muszę wspomnieć o sortifo, które również przypadło nam do gustu. Są to kawałki wołowiny gotowane powoli w occie z czosnkiem i pietruszką, podawane z ryżem lub nowomodnie z frytkami i do tego oczywiście miejscowy przysmak - białe wino retsina z głębokim żywicznym smakiem o cierpkim cytrusowym aromacie, jednym słowem pycha. Na deserek fundowaliśmy sobie  baklavę i szklaneczkę kumkwatu - lokalnego słodkiego napoju z owoców, które zawędrowały tu aż z Chin i do dzisiaj przetwarza się je na wyspie w dziesiątki różnych produktów, zarówno z procentami jak i spożywczych. Do tego frape i świeży sok pomarańczowy.
      Na koniec powiem tak: byliśmy tam pierwszy raz, lecz nie ostatni. Tak dużo jeszcze przed nami miejsc na wyspie i tak dużo jeszcze knajpek. Nie mogę się już doczekać, wspominam z sentymentem i błogim smakiem.

Filmik: