Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lipca 2016

Kociołek partyzancki

Sezon grillowy i ogniskowy w toku.

    I w związku z tym wstyd nie napisać o kociołku tworzonym przez mojego brata i bratową. Nazwa pochodzi od nazwy ulicy na której on się pyrkocze, czyli w spokoju gotuje. Generalnie przyrządzany jest w stylu aga aga, czyli składniki na oko i tyle ile potrzeba.

   Nie mam talentu do opisywania, a mój mąż się ostatnio pod tym względem opierdziela, ale spróbuję.

No dobra, nie opierdziela się tylko nie ma czasu: praca, studia, spełnianie zachcianek żony (czyli moich)…

Bratowo moja, Aniu, popraw mnie jak coś źle opisałam J

   Na początek w kociołku topimy smalec (można użyć oleju) i wrzucamy mięso a następnie cebulę. Gdy cebula się zeszkli dodajemy czosnek. Dolewany czerwone wino. Mieszany, bo całość się musi popyrkotać żeby alkohol odparował. Następnie dodajemy paprykę ( my dodajemy zazwyczaj ostrą z ogródka, ale można zwykłą), cukinię pokrojoną w kawałeczki i pomidory. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Można dodać też inne przyprawy, wedle swojego smaku. 

Przepis prosty a wychodzi cudo J
















poniedziałek, 10 listopada 2014

Makaron z suszonymi pomidorami




Makaron jaki jest każdy widzi i każdy ma smak ma swój ulubiony. Ja preferuję z pełnego ziarna Lubelli gotowany al dente  około 3 minut mniej niż podaje producent. W czasie kiedy gotuje się woda możemy przygotować już sos do niego.




Zaczynamy od wyprażenia garści orzechów włoskich na patelni, kolejno na wyprażone orzechy wrzuć łyżkę dobrego masła i posiekany czosnek aby chwilę się zeszklił, pokrusz jedną małą papryczkę peperoncino aby danie miało smaczek i dodaj suszone pomidory, najlepiej z zalewy w oleju. Słoiczek do kupienia w Lidlu (Producent Baresa), pomidory posiekaj w cząstki (średnio dodaję na dwie osoby około połowy słoiczka) i na patelnię dorzuć aby się z smakami połączyły. Do tego garstkę zieleniny, oliwki i odrobinę soli dodać, na koniec podlać oliwą prawdziwą i już. Na sam koniec dodaj dobrego sera pleśniowego na makaron; doda smaku całej potrawie.
Makaron po ugotowaniu zimną wodą nie zlewać tylko od razu gorący jeszcze, po odcedzeniu wody (najlepszy taki jeszcze wodą ociekający) na patelnie wrzucić i z sosem wymieszać, wchłonie sos i smaku nabierze.

Dekorować zieleniną i serem, podawać z winem półsłodkim gruzińskim Kindzmarauli o mocnym i wyrazistym smaku i pełnym słodkim aromacie.




Mąż

ps. zieleniną w tym wydaniu jest bazylia czerwonolistna z balkonowej hodowli, serem - lazur pleśniak.
Meg

niedziela, 10 listopada 2013

Po prostu przetwory

Dobra, przyszła pora na wspominki, dzisiaj Magdalena robiła poważne przeglądy po szafkach i przy okazji dostało mi się za brak opisanych naszych walk z przetworami.


Człowiek w pewnym wieku dorasta do własnych kilku słoiczków przetworów i z tym nie należy dyskutować, ale nie mam zielonego pojęcia czy dorośliśmy do czegokolwiek, a w szczególności do robienia zapasów  na zimę. No i już widzę wielki znak zapytania TO PO CO ??? A już śpieszę z wyjaśnieniem… Dla gości :) na małe prezenty, które uwielbimy rozdawać i cieszyć się wspólnie kawałkiem lata zamkniętego w szklanym słoiczku. Każdy przetwór ma jakąś historię; weźmy na przykład brzoskwinie. Dostaliśmy od przyjaciół i pozostał nam jakiś kilogram, którego za nic już nie mogliśmy w siebie wcisnąć, dać się im zmarnować – nigdy! Zapadła decyzja szybki przetwór i do słoiczków.  W skrócie patent kosmicznie prosty.

Konfitura z brzoskwiń
- brzoskwinie (ok 1 kg),
- cukier ok 40 dag,
- cytryna ( sok),
- laska lub dwie cynamonu,
- cztery goździki.

Obrane, wypestkowane i pokrojone w kostkę brzoskwinie włożyć go garnka. Posypać cukrem trzcinowym i dołożyć cynamonu oraz goździki. Gotować na małym ogniu ok 30 min. Pozostawić na noc. Rano ( no dobrze - po powrocie z pracy) dodać soku z cytryny. Jeszcze raz podgotować  ok. 15 min. Gorącą konfiturę przełożyć do słoików i pasteryzować ok. 5 minut.

Z pastą indyjską była inna historia, owa pasta była zaplanowana i pielęgnowana (co roku dostajemy od rodziny, w tym postanowiliśmy zrobić sami).

Pasta indyjska
- 1 kg pomidorów,
- 2 duże cebule,
- 5-6 ząbków czosnku,
- jedna czwarta  szkl. białego octu winnego,
- 1 szkl. cukru,
- po  jednej czwartej  łyżeczki słodkiej papryki, mielonych goździków, kardamonu, gałki muszkatołowej,
- 1 łyżeczka cynamonu,
- 1 łyżeczka pieprzu,
- 1 łyżeczka soli.

Pomidory pokroić i wrzucić do garnka. Dodać wyciśnięty czosnek, drobno posiekaną cebulę, jedną czwartą części octu winnego. Gotować ok.20 minut. Całość zmiksować ( można przetrzeć przez sito, ale ponieważ rozdrobniliśmy wszystko blenderem, nie było co przecierać przez sito;)). Dodać resztę
octu, przyprawy i cukier. Gotować do zgęstnienia. Gorącą pastę przełożyć do słoiczków i pasteryzować ok. 5 minut.
Prawda jest taka że rzadko trzymam się opisanych proporcji, najczęściej i  najprościej jest kombinować z smakiem i smakować komponując z przyprawami aż do chwili pełnej harmonii, jednym słowem pycha.

No i salsa, zazwyczaj robiona na imprezy i znikająca dosłownie i w przenośni. Ale czasami zdarza mi się przegiąć z ilością i zostaje trochę owego cudu. Nigdy nie wyrzucam, jeśli jest to mała ilość zużywamy do bieżących przepisów, jeśli troszkę więcej wystarczy chwilę salsę zagotować i zapasteryzować. Naprawdę daje radę i zapewniam, że domowa jest zawsze lepsza od tej kupionej!

Salsa
- jędrne pomidory około 1 kg.,
- pół czerwonej cebuli,
- ostre chilli,
- zielona papryka,
- 2 łyżki świeżej kolendry,
- sok z limonki,
- 1 łyżeczka brązowego cukru.

Przepis na jedną imprezę, ale czasami robię różne kombinację dodając sok pomarańczowy lub świeże mango, a zresztą eksperymentowanie jest polecane. Któregoś razu przez pomyłkę dodałem suszonych śliwek – wyszło wspaniale, po zblenderowaniu, musiałem troszkę mięty do smaku dorzucić ale sos zniknął momentalnie ku mojej zachwyconej minie:).

sobota, 6 lipca 2013

Surówka z szafranem



Zwykła surówka z sałatą lodową, ogórkiem, pomidorem, papryką, kilkoma łyżeczkami oliwy z oliwek, ale z dodanym eksperymentalnie nowym dla mnie gatunkiem bazylii, tunezyjskiej, drobno mielonej harissy i szafranem.



Bazylię wyhodowałam sobie w doniczce na balkonie. Ma drobne listki i zwie się „bazylią grecką”.
Surówka, może dzięki szafranowi, który ma podobno cały szereg właściwości leczniczych, złagodziła mój ból głowy wywołany trwającym trzeci miesiąc remontem u sąsiadów:).

niedziela, 21 kwietnia 2013

Makaron z pomidorami, mozzarellą i rucolą




Moje ukochane danie tym razem wzbogaciłam mozzarellą i rucolą.
Na początek trzeba przygotować sos pomidorowy ze świeżych pomidorów albo z puszki.
Przepis na mój sos znajdziecie tutaj: 
http://estnoncommuni.blogspot.com/2012/09/sos-pomidorowy.html

 Do gotowego ciepłego sosu pomidorowego dodałam pokrojoną w kostki mozzarellę, wymieszałam, a na koniec dodałam świeżą rucolę i bazylię. Ta wersja nie wymaga już posypania startym serem; mozzarella fantastycznie rozpuszcza się w pomidorach nadając im aksamitnego smaku. Rucola natomiast dodaje wyrazistości.


wtorek, 26 marca 2013

Pizza z szynką, serem i figami



 


Ciasto:
- 400 g mąki,
- ok. 200 ml letniej wody,
- 25 g drożdży,
- 2 łyżki oliwy,
- szczypta soli, tłuszcz do wysmarowania formy.

Farsz:
- pomidory świeże lub puszka rozdrobnionych pomidorów,
- szczypta suszonych płatków czosnku,
- 3 małe gałązki świeżego rozmarynu,
- peperoncino,
- oregano,
- ser ( w tej pizzy użyliśmy taleggio, ale można w innych wariantach użyć  inne sery; gorgonzolę mozzarellę, ser kozi a nawet brie),
- szynka ( użyliśmy westfalskiej, ale można oczywiście prosciutto, parmeńską ),
- figi ( dowolna ilość , wedle preferencji).


Wsypuję mąkę do sporej miski ( można oczywiście wyrobić na stolnicy), dodaję drożdże rozpuszczone w malutkiej ilości mleka, dodaję oliwę i szczyptę soli. Wlewam wodę i wyrabiam rękami na gładką masę. Po wyrobieniu ciasto pozostawiam w misce, oprószam mąką i pozostawiam w ciepłym miejscu na ok. 30 minut.
W tym czasie mąż przyrządza sos pomidorowy: na patelni zesmaża pomidory z peperoncino, czosnkiem, rozmarynem i oregano.
Wyrośnięte ciasto dzielę na 4 części i formuję z nich okrągłe placki o grubości ok. 1 cm. Placki układam na wysmarowanej oliwą blasze. Smaruję placki sosem , układam ser, szynkę, figi, skrapiam oliwą.
Tutaj jeszcze przed rozłożeniem szynki:



Wkładam do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 15-20 minut.

Czas wykonania to ok. godz., ale zapewniam: WARTO!


 Z powodu braku w lodówce wina półwytrawnego dobraliśmy się do mołdawskiego półsłodkiego i szczególnym cudownym  trafem pasowało doskonale…

niedziela, 24 lutego 2013

Niedzielna jajecznica



W niedzielny poranek jajecznica musi być. Niedziela bez jajeczniczki na „dzień dobry” to nie niedziela:). Mój mąż robi fantastyczne jajecznice i omlety. Efekt końcowy zależy od zachcianek lub dostępności produktów.
Tym razem w lodówce był boczek, 1 mała czerwona cebula, pomidorki koktajlowe, 4 jajka, sól, pieprz, słodka la chinata.
Zesmaża ok. 20 gram posiekanego na kawałeczki boczku , dorzuca pokrojoną cebulę, jak się zarumieni dorzuca pomidorki, dodaje odrobinę pieprzu, następnie  jajka i soli do smaku na sam koniec. Słodką la chinatę dodaje na wyłączonym ogniu – jeśli się przypali jest gorzka.


Smacznego:)