wtorek, 20 listopada 2012

Lampka wina na wieczór



Marani Telavuri White Medium Sweet.


Stołowe wino z regionu Telavi w Kakheti. Produkowane z winogron zbieranych w winnicach położonych na prawym brzegu rzeki Alazani. W smaku bardzo lekkie, miękkie, nieskomplikowane. Lekka owocowa nuta, brak agresywnych smaków.
Może nie mam zbyt dużej skali porównawczej, ale dla mnie zbyt pospolite, zbyt mało skomplikowane.  Nie wyróżnia się spośród innych białych win. Nie znalazłam w nim żadnej charakterystycznej nuty. A ja lubię w winach to „coś”.  Jest smaczne, ale nie powala. Szukam dalej;)


Czerwone Marani ( pisałam o nim ) - rewelacja.
Meg

środa, 14 listopada 2012

Monsieur Cafe

Popołudniowy spacerek po wrocławskim Rynku. Na Więziennej dopadła nas ochota na kawę.
Z marszu weszliśmy do Monsieur Cafe.
Fajny wystrój, muzyka, klimat, ciekawe menu. Kawałek Francji z "wąsem":), bez nadęcia. Proste stoliki i deignerskie krzesełka, intrygujące oświetlenie.

Zamówiliśmy latte i tartę jabłkową i czekoladową.


Wrócimy w sobotę:)

niedziela, 11 listopada 2012

Rogal z makiem a’la rogal świętomarciński



Z samego rana zrobił się tzw. klops.
Na liście z zakupami nie podałam mleka.... a rano mąż mi zrobił na śniadanie cafe latte z końcówki mleka z lodówki. Mleko dzisiaj jest mi niezbędne! I co ja teraz zrobię? Ciasto drożdżowe do rogali z makiem bez mleka? W sumie można robić drożdżowe bez mleka, ale ja chciałam zrobić rogale podobne do rogali świętomarcińskich! I tak zgrzeszę: nie mam białego maku. Za rok zadbam o biały mak i jego poszukiwanie rozpocznę wcześniej niż 2 dni przed.
Dzisiaj niedziela, 11 listopada 2012 Święto Niepodległości, mleka nie kupię, no to po rogalach...
Ale mój bohaterski mąż zdecydowanie stwierdził „A właśnie, że Ci przyniosę to mleko, bo ja chcę rogala!”. Ubrał się i wyszedł.
Wrócił z mlekiem z Mlecznej Budki. Dziękujemy Ci Mleczna Budko! Życie moje zostało uratowane!!!! Bo nie znacie mojego męża jak na coś się napali, a tego nie mógłby dostać! Łaziłby i narzekał cały dzień. Niedziela uratowana:).

Szczęśliwa, że mleko jest zabrałam się do roboty.
Ciasto:
   - 1 kg mąki pszennej
   - 6 jaj
   - 0,5 kostki masła
   - 2 łyżki cukru
   - 50 g drożdży
    - 1 szklanka mleka
 Masa:
   - 1,5 szklanki cukru pudru
   -  200 g migdałów i orzechów
   -  100 g białego/niebieskiego maku
    - śmietana
Robię w kubeczku rozczyn z drożdży i ciepłego mleka ( plus łyżeczka cukru ). Odstawiam do wyrośnięcia. Jajka ubijam z cukrem, dodaję masło i porcjami przesianą mąkę, mleko i drożdże. 

Ciasto wyrabiam i pozostawiam do wyrośnięcia na ok. godzinę w ciepłym miejscu.

Mak, migdały, orzechy zaparzam, mielę i ucieram z cukrem i śmietaną aż do uzyskania gęstej masy.
Wersja dla leniwych lub nie mających ochoty lub czasu na ucieranie maku: w sklepach można kupić gotową masę makową z bakaliami. Też się świetnie nadaje, a i roboty mniej;). I bałaganu;)
Wyrośnięte ciasto rozdzielam na porcje aby wygodniej było rozwałkowywać. W tym wypadku podzieliłam na 4 porcje. Porcje wałkuję w koła i dzielę na części ( z jednego koła wychodzi 8 rogali ). Na poszczególnych częściach rozkładam masę makową z bakaliami i zwijam.

Rogaliki odstawiam do wyrośnięcia na wcześniej nasmarowanej masłem blasze, wkładam do nagrzanego piekarnika i piekę w temperaturze 220-250 stopni do uzyskania przez nie złotego koloru.
Robię lukier, czyli szklankę cukru pudru rozcieram z 3 łyżkami mleka i polewam nim rogaliki. Posypuję migdałami i orzechami.
Wyszły 32 super smaczne rogale!

Zamiast maku można do środka dodać dżem, albo budyń lub czekoladę.

Meg

Mąż zjadł 3 rogale i zabrał się za gotowanie obiadu. Do wieczora będę sprzątać dzisiejsze miejsce naszych kulinarnych bitew....

niedziela, 4 listopada 2012

Tarta z masą budyniową i owocami



Dzisiaj stworzyliśmy „tartę non communi”. Nie pospolitą dlatego, że z mąki razowej. Trochę się bałam, że nie wyjdzie, bo naleśniki mi z niej nie wyszły; biedne nie chciały się smażyć...Tarta wyszła, więc mąka razowa jest "bezpieczna":).
Składniki na kruchy spód:
- ok. 1,5 szklanki mąki razowej
- 100 g masła,
- 2-3 łyżki cukru pudru,
- 1 łyżeczka cukru waniliowego,
- 1 jajko.

Robię kruche ciasto, czyli ugniatam mąkę, masło, cukier puder i waniliowy z jajkiem.  Owijam w folię i wkładam na 30 minut do lodówki.
Tak jak w przepisie na „tartę z jabłkami” ciasto wałkuję i przenoszę do formy, obciążam fasolkami ( na papierze lub folii do pieczenia) i wkładam do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika. Piekę ok.10-12  minut, zdejmuję fasolki i piekę jeszcze 5 minut.
Przygotowuję masę budyniową; tym razem z lenistwa poszłam na łatwiznę i zrobiłam ją z „Kremu budyniowego” Dr.Oetker’a ( robota na 3 minuty ).
Układam owoce wg fantazji. Motylki zrobiłam z resztek ciasta kruchego:). Tarta jest gotowa do podania od razu.
 Podaję z lampką słodkiego wina. Dzisiaj z winem wiśniowym...

piątek, 2 listopada 2012

Tunel de Mallorca - zioła w gębie



Jeśli będziecie na Majorce koniecznie spróbujcie Tunel czyli słodki ( ale jest też wytrawny ) ziołowy likier z Herbes de Mallorca, czyli ziół z Majorki.   

W mieszance produkowanej od 1898 roku na Balearach zawarte są wszystkie smaki Majorki:  kolendra, mięta, majeranek, rumianek, koper włoski, tymianek; podobno produkt oparty jest na recepturze stworzonej przez farmaceutów z XVI wieku. Cóż, faktycznie ma lekko apteczny smak. To pewnie przez anyż, którego gałązka znajduje się butelce.

Pijąc Tunel wyobrażam sobie kobiety zbierające zioła na wysuszonych polach Majorki...      
Pola polami, a ja tęsknię za wakacjami...

Zupa z fasolką szparagową

Uwielbiam eksperymenty mojego męża sprawdzane na mnie! Finał: smak niesamowity, a i życia jak na razie nie straciłam:)

 Przepis męża:
Zbliża się zima i dni jakby krótsze, człowiek ma ochotę na coś pysznego i mało skomplikowanego. Z drugiej strony nadal mamy obfitość warzyw. Zupa bywa doskonałym remedium na wszystkie niedostatki  jesieni. Uwielbiam fasolkę szparagową więc wybór jest zasadniczo prosty. Krótki przegląd warzyw w domu i w zasadzie zupa komponuje się sama.


 A więc najpierw składniki:
-3 szklanki bulionu warzywnego; zazwyczaj gotuję bulion i zamrażam go w lodówce na te okazje, ciemny mocny i aromatyczny doskonale nadaje się potem do komponowania zupy. Jeśli jednak nie mamy bulionu to kostki rosołowe mogą go zastąpić, ale ze względu  na dużą zawartość chemii odradzam. Warto jednak przygotować samemu i przechowywać w lodówce :).
- dobra garść fasolki szparagowej lub dwie dla łasuchów,
- marchewka,
- pietruszka,
- cebula,
- jeden dorodny ziemniak,
- jeden średniej wielkości pomidor,
- śmietana osiemnastka,
- sól pieprz, ziele angielskie i kilka liści laurowych i ukochana papryka wędzona la chinata (dodaję ostrą ale łagodna też się świetnie nadaje, dla przypomnienia: jest to sproszkowana hiszpańska wędzona papryka) no i małe novum: olej Red Palm Oil (olej palmowy - genialny smakowo i nie pachnie intensywnie, ale nadaje potrawie wspaniały, niepowtarzalny smak).
Można dodać pierś z kurczaka aby zupa nabrała lekko mięsnego smaku, ale nie koniecznie. A teraz co i jak.

Cebulkę drobno posiekaną, podduszam na oleju palmowym (można dodać kilka pasków mięsa). Zalewam bulionem, dodaję do tego posiekaną marchewkę  i startą drobno pietruszkę, dorzucam fasolkę szparagową oraz jednego pomidora posiekanego w cząstki  i doprowadzam do wrzenia. Do tego dodaję drobno posiekanego ziemniaka – tak aby rozpadł się w zupie podczas gotowania ( leciutko zagęści zupę i doskonale zharmonizuje, nie wspominając już o tym, że będzie nadawał zupie sytości), uzupełniam jeszcze wodą,  dodaję liście laurowe, ziele angielskie i gotuję warzywa do miękkości.  Doprawiam do smaku świeżo  startym pieprzem oraz solą (najlepiej morską), wyłączam gaz i po chwili zabielam śmietaną i końcowym finalnym strzałem dodaję la chinatę. 

Całość jest genialnie prosta i nie wymaga żadnego wysiłku w kuchni, a gdy przypadkiem mamy suszone grzyby dodane do zupy ( dodajemy razem z marchewką i pietruszką) zamienia się w rozkosz :).  Dzisiaj niestety o grzyby się nie zatroszczyłem, a więc i wersja prezentowana jest bez grzybów. Zupa genialna w smaku, niesamowicie prosta i rozgrzewająca. Zupa ze względu na warzywa jest lekko słodkawa, śmietana nadaje charakteru, a la chinata ognia i odrobiny dymu wędzonej papryki, normalnie tylko zamknąć oczy i smak przenosi na słoneczną Hiszpanię, gdzie jest produkowana i chyba najbardziej znana.

Ach, jeśli podajemy ją dla gości… warto zrobić grzanki z żółtym serem i dodać je do zupy; pokroić w małe kostki i podawać gościom jako całość. Reszty dopełni już tylko kieliszek dobrego pół wytrawnego ulubionego wina i jest bosko!