sobota, 23 lutego 2013

Pierwszy raz na meczu:)



Dzisiaj byłam na meczu na prawdziwym stadionie. Naszym, miejskim, tym na Euro2012 zbudowanym:)


Śnieg padał od rana, więc piłkarze nie mieli łatwej roboty. Zresztą, ja się tam na piłce nożnej nie znam, ale za to kibicowanie mi się spodobało. No i w dodatku „moja drużyna” wygrała! 




Andrzej, który mnie zabrał ze sobą na mecz wykazał się niesamowitą cierpliwością, odpowiadając na moje dziwne pytania:).  Musiał mi nieco rozjaśnić meandry kibicowania na żywo. Cóż, moje kibicowanie przed tv kończyło się prawie zawsze zmianą programu. Oglądanie meczu na stadionie to zupełnie coś innego niż oglądanie z kanapy.
 Podobał mi się doping kiboli nazywany "oprawą". Hehe nie wiem czy "kibol" to dobre określanie, bo słowo „kibol” zawsze kojarzyło mi się negatywnie, a tymczasem ani przez chwilę nie czułam się zagrożona, choć przebywałam w tym samym sektorze.


Trzeba kochać coś, by czuć że się żyje!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz